O mnie i moja historia walki z trądzikiem

O mnie i moja historia walki z trądzikiem

Cześć!

W związku z tym, że żadne wpisy się nie zachowały ze starej wersji strony, postanowiłem raz jeszcze się przedstawić i opisać swoją historię.

Kim jestem?

Jednym z wielu żyjących w Polsce Michałów Jabłońskich, ale jedynym, który napisał e-booka o tym jak pozbyć się trądziku :) Mam 20 lat, pasjonuje mnie tematyka rozwoju osobistego i wszystko co z tym związane. Kiedyś pochłaniałem książkę za książką, teraz staram się wprowadzać wiedzę z nich w życie i pomagać innym. Oprócz tego lubię bawić się stronami internetowymi (czytaj: tworzyć je), więc jakbyś znalazł tu jakiś błędy lub coś do poprawki – śmiało się do mnie odzywaj!

Dlaczego postanowiłem napisać „SOS Trądzik”?

Trądzik to bardzo przykra choroba, ponieważ potrafi bardzo obniżyć samoocenę i pewność siebie. Najbadziej chyba wiedzą o tym osoby, które męczą się z nim od kilku lat. Częste uwagi ze strony innych, niechęć do patrzenia na siebie w lustrze, częste wahania nastrojów, niska pewność siebie w towarzystwie – znasz to skądś? Jest też sporo ludzi, którzy mają bardzo stereotypowe spojrzenie na trądzik i lubią się swoimi poglądami dzielić. Mam na myśli uwagi w stylu „zacznij się myć”, „seks wywołuje trądzik, więc wszystko jasne”, czy „okropnie wyglądasz z tymi pryszczami”. Takie „spostrzeżenia” nie są nikomu potrzebne, a jedynie wywołują gorsze samopoczucie w osobie chorej. Miałem możliwość wiele razy obserwować i słyszeć o takich sytuacjach, rosło więc we mnie zdenerwowanie i chęć pomocy wszystkim chorym. Sam, gdy miałem jeszcze trądzik, szukałem jakiejś książki na ten temat. Chciałem dowiedzieć się jak można pozbyć się pryszczy oraz jakie są domowe i naturalne sposoby na trądzik. Niestety, nie znalazłem niczego, co by było napisane prostym językiem i zawierało tylko przydatne wskazówki, bez niepotrzebnych kilkunastostronicowych opisów. Z kolei masa artykułów na ten temat zaprzeczała sobie nawzajem i trudno mi było znaleźć coś konstruktywnego. Po wyleczeniu się z trądziku wpadłem na pomysł, że warto by było taką książkę napisać. Nawet jeśli zainteresowanie będzie niewielkie, to i tak będę odczuwał ogromną satysfakcję, że komuś udało mi się pomóc. Tak właśnie narodził się pomysł i od wtedy ponad miesiąc godzinami siedziałem i pisałem e-booka „SOS Trądzik”. Nie była to wersja doskonała, a i tak spotkała się z bardzo pozytywnym odbiorem, co mnie niesamowicie podniosło na duchu. Dostępna teraz do zakupu wersja „SOS Trądzik” jest już trzecią wersją, która została napisana od nowa. Zależało mi na tym, żeby maksymalnie uprościć kroki do uzyskania czystej cery, nie tracąc jednocześnie na jakości i dając jak najwięcej praktycznych porad. Osobiście uważam, że mi się to udało, ale ostateczną ocenę pozostawiam Wam – czytelnikom i osobom chorym na trądzik :)

Jak wyglądała moja historia walki z trądzikiem?

Ten fragment pozwoliłem sobie zacytować z książki „SOS Trądzik”. Bez zbędnych wtrąceń opisuje moją 4-letnią walkę z trądzikiem.

Trądzik pospolity dopadł mnie, gdy miałem prawie 14 lat – to była końcówka 1 klasy gimnazjum. Jak zapewne wiesz, jest to okres, gdy wygląd ma ogromne znaczenie w relacjach – osoby ładne są lubiane, a brzydkie często odpychane i uważane za kozły ofiarne. Pierwsze pryszcze na twarzy bardzo mnie zdołowały. Próbowałem je ukryć pod fryzurą, zapuszczałem włosy i przysłaniałem czoło. Ukrywanie nic jednak nie pomogło, a wręcz zaszkodziło. Ciągły kontakt skóry z często przetłuszczonymi włosami owocował jeszcze większą ilością niechcianych zmian skórnych. Zdecydowałem się więc wybrać do drogerii i kupić jakiś najlepiej wyglądający kosmetyk. Używałem go przez całe wakacje, ale pryszczy ciągle przybywało, więc 2 gimnazjum rozpocząłem nie grzesząc urodą i będąc pełen kompleksów. Mama zapisała mnie do dermatologa, który przypisał mi różne maści, mające pomóc. Miałem być zdrowy po pół roku, ale leczenie trwało rok. Pani dermatolog próbowała kilku kwasów, nadtlenku benzoilu i parę innych substancji, których już nie pamiętam. Po całej kuracji stan mojej cery był bardzo podobny, a może nawet jeszcze gorszy niż na początku. Trafiłem do innego lekarza, polecanego na znanylekarz.pl, który przypisał mi izotretynoinę. Kuracja trwała ponad pół roku, skuteczność leczenia to podobno 80%. Albo należałem do tych nieszczęsnych 20%, albo problem był gdzieś indziej, ale cera poprawiła się tylko nieznacznie. Dermatolog rozłożył bezradnie ręce i powiedział, że spróbujemy od innej strony. Dostałem inne maści i bardzo silne antybiotyki do łykania, więc przez kolejne pół roku niszczyłem sobie wątrobę, ale niestety – na nic. Byłem wtedy już tak załamany trądzikiem, że często zdarzało mi się nie chodzić do szkoły, bo np. wyskoczył nowy, duży pryszcz. Moje relacje z innymi ludźmi były naprawdę słabe – miałem mało znajomych, a płeć przeciwna się mną nie interesowała. Moje poczucie własnej wartości sięgało dna, miałem stany pod-depresyjne i ciągłe wahania nastrojów. Wybrałem się do kolejnego dermatologa, który przypisał mi kolejny bardzo mocny antybiotyk i jakąś maść. Dodam, że żaden z wymienionych dermatologów nie wspominał nic o tym jak należy dbać o cerę, albo jakich błędów unikać przy kuracji danym lekarstwem. Był to ogromny błąd z ich strony, bo jak się potem okazało – wiele z tych błędów popełniłem, a tym samym obniżałem skuteczność działania substancji. Nie mówię już o braku zainteresowania z ich strony dietą przy kuracji, albo zdawkowymi odpowiedziami w stylu „należy unikać fast-foodów, ogólnie zdrowo się odżywiać”. Ma to przecież ogromny wpływ, w końcu skądś ten trądzik jest i samo pozbycie się skutków nie zawsze wystarcza – pozostaje jeszcze eliminacja przyczyn. Cóż, wracając do tematu – antybiotyk i kolejne maści też nie przyniosły większych efektów. W ten sposób zmarnowałem ponad 2 lata i w wieku 17 lat wciąż miałem trądzik. Rozpoczął się u mnie okres „buntu”, czyli stwierdziłem, że jeśli leki nie działają, to sam sobie dobiorę kurację kosmetykami z drogerii. Przez prawie rok testowałem przeróżne polecane w internecie maści, żele do mycia twarzy, „cudowne” maseczki i inne „magiczne” metody. Co się koniec końców okazało? Że pogorszyłem sobie stan cery i to bardzo. Kosmetyki przez chwilę polepszały stan mojej cery, a potem go psuły… Tak jakbym był zmuszany, by kupić kolejne opakowanie. Jedyne czego efekty widziałem to całkowicie naturalne maseczki, robione samemu lub kupowane z zaufanych źródeł. To był dla mnie szok – jak maseczka z tak ogólnodostępnych i tanich składników może działać lepiej niż lek znanej firmy za 100 zł? Temat mnie bardzo zainteresował i w wieku niecałych 18 lat zacząłem czytać wiele polsko- i anglojęzycznych publikacji na temat trądziku i wdrażać wiedzę z nich w życie. Dodatkowo odwiedziłem swoje babcie, wypytałem je jak to kiedyś wyglądało i jakie naturalne metody na trądzik znają. Zacząłem się do tych i innych porad stosować, a efekty z dnia na dzień coraz bardziej mnie zaskakiwały, zwiększając jednocześnie pewność siebie. Nie było to jednak wszystko. Trądzik w niewielkim stopniu pozostawał i miałem wrażenie, że czegoś mi brakuje. Okazało się, że problem leżał w diecie. Zacząłem analizować swoje posiłki, czytać badania odnośnie powiązania trądziku z dietą i wykluczać składniki, które wydawały mi się podejrzane. To był absolutny strzał w dziesiątkę! Dzięki temu udało mi się pozbyć trądziku w niecałe 3 miesiące! Dla osoby borykającej się z tym problemem przez ponad 4 lata jest to bardzo krótko. Od wielu z Was słyszałem, że z trądzikiem walczycie nawet od 8 lat, więc czym byłyby te 3 miesiące? Oczywiście niektórzy do czystej cery będą dążyli nawet 7 miesięcy, a niektórzy mogą się go pozbyć w niecały miesiąc. Wszystko zależy od tego jak przyłożysz się do działania i jaki trądzik masz.

Zdjęcie mojej poprawy

Oczywiście nie obyłoby się bez pokazania tego, jak wyglądała moja cera przed wprowadzeniem rad z tej książki, a jak po. Niestety, nie robiłem sobie zdjęć gdy miałem najgorszy trądzik – unikałem wtedy wszelkich selfie jak to tylko możliwe. Poniższe zdjęcie jest więc porównaniem stanu mojej cery z początków wdrażania w życie rad z tej książki, oraz stanu cery 3 miesiące później.

SOS Trądzik moja poprawa

Spora różnica, czyż nie? :) Gorąco wierzę, że Ty możesz tak samo pozbyć się trądziku. Pamiętaj, że przysługuje Ci 90-dniowa gwarancja zwrotu pieniędzy, w razie jakby Twoja cera się nie polepszyła po ponad miesiącu stosowania porad.

 

[maxbutton id=”1″]

Autor: | 2017-11-03T10:22:49+00:00 24 kwietnia, 2017|Inne|1 komentarz

O autorze:

Michał Jabłoński
Wesoły 21-latek, którego celem jest pomóc jak największej ilości osób chorych na trądzik. Autor strony i e-booka o nazwie "SOS Trądzik", fan rozwoju osobistego i relacji międzyludzkich. W wolnym czasie czyta książki, gra w tenisa lub śpi :)

1 komenarz

  1. marcinn 12.11.2017 w 11:39 - Odpowiedz

    jak przeczytalem twoja historie to mam wrazenie jakbym czytal swoja wlasna.. zbieram sie do zakupu i ten wpis utwierdzil mnie w przekonaniu ze warto!

Zostaw komentarz